Opowiadania erotyczne dla dorosłych!

91 31 sierpnia 2019

Sex na stoku

Sex na stoku
1 vote, 5.00 avg. rating (88% score)

Zimą, podczas ferii bywamy z dziećmi na nartach w Białce. Fajnie tu, spokojnie w miarę. No i było zimno, śnieg sobie sypał, wieczór… Iwona zjeżdżała z chłopcami na górce, a ja siedziałem w szopie, w kominku ogień, choinka, półmrok… widziałem ich przez wielkie okna, co kilka minut zjeżdżających z góry, ustawiali się do wyciągu, wjeżdżali na górę, za kilka minut znów byli z powrotem. Popijałem kawę, później grzaniec. Około 18.00 przyszli odpocząć, na stoku było już pustawo. Po kilkunastu minutach znów poszli, a zaraz po nich do szopy weszła kobieta. Widziałem ją już wczoraj i przedwczoraj, była z synkiem i mężem. Ona jeździła dość słabo, towarzyszyła im częściej na dole stoku, ale teraz, gdy synek – może dziesięcioletni – opanował już sztukę zjeżdżania, puściła ich z mężem samych, a ona schowała się przed zadymką w ciepłej, przytulnej, pachnącej drewnem i igliwiem szopie. Weszła człapiąc w butach narciarskich i kombinezonie. Usiadła za choinką, ja siedziałem przy oknie, ale odwrócony byłem w jej stronę. Po chwili odtajała i zaczęła zdejmować z siebie grubszą odzież.

Już pierwszego dnia zwróciłem na nią uwagę. Miała śliczny błękitny kombinezon, zakładany przez głowę, rozpinany do połowy z przodu na ekspres. Spodnie ciemniejsze, bardziej niebieskie były dopasowane, gdy nachylała się, aby pomagać synkowi, czy zapinać sobie buty, wypinała ślicznie krągłą pupę. Akurat pierwszego dnia było śliczne słoneczko, więc po zjeździe rozpinała się, odpoczywała… a ja z boczku starałem się przyglądać jej. Gdy rozpinała kurtkę, pod spodem widać było puszysty kolorowy sweterek, a schowane pod nim dość duże piersi wychylały się spod delikatnej kurtki. Po południu, jak mi się wydaje, zwróciła na mnie uwagę, chyba zauważyła mój wzrok, w końcu zacząłem ją nim pożerać, a takie coś nigdy nie uchodzi uwagi żadnej kobiety. I chyba – tak jak prawie każda kobieta (panowie, zapytajcie swoich żon) – zaczęła mnie bardzo delikatnie kokietować.

Oczywiście wciągała mnie na swoją pupcię i piersi. Stawała bokiem, nachylała się poprawiając buty, narty, rozpinała kurtkę, poprawiała sweter. No, a ja… patrzyłem sobie niby od niechcenia, ale też dawałem jej do zrozumienia, że mi się podoba. Przecież każda kobieta cieszy się, że wpada w oko mężczyźnie. A ona na dodatek miała śliczne, jasne, kręcone w loczki włosy, błękitne oczy i ćwierkająco złocisty głos, taki pełen słodyczy. Jak zdejmowała kolorową puszystą czapeczkę, widać było jak loczki opadają jej na oczy. Przesuwała je wtedy zabawnym ruchem i spoglądała na mnie. Jednak jej pokusy były bardzo, bardzo subtelne, delikatne.

Na drugi dzień było podobnie, ale my byliśmy krócej, więc nie mieliśmy dużo czasu, aby prowadzić tę figlarną grę. Dzisiaj przed południem znów bawiliśmy się wzrokiem, ale pogoda była gorsza, nie było słońca, sypało i wiało troszkę…
Teraz siedziała schowana za choinką, a w sali byliśmy sami. Góralka drzemała na zapleczu. Zastanawiałem się przez moment, czy przyszła tu specjalnie, bo zauważyła, że ja zawsze wieczorem tu przebywam i nie jeżdżę, czy też weszła przypadkiem. Gdy zdejmowała przez głowę kurtkę, kolorowy puchaty sweterek podciągnął się i mimo że spodnie narciarskie miała na szelkach (typ ogrodniczki), to mogłem zobaczyć jej jasne ciałko, napiętą skórę. Odłożyła kurtkę, rozpięła wolno spodnie, zdjęła szelki… no, tak robią wszyscy w szopie, ona nie robiła nic nadzwyczajnego. Po prostu zdejmowała wierzchnie odzienie, ale robiła to w taki sposób, aby obudzić moje fantazje. Gdy poprawiała sweterek widziałem jej troszkę obnażony brzuszek, po czym usiadła. Jej kolorowy sweter przyciąga mój wzrok, a szczególnie pięknie uwidoczniony biust.

Po chwili wstała i człapała w swych żółtych butach do okienka, zamówiła kawę, a przy tym nachylała się smacznie, wypinając w moją stronę krągłe kształty dupci. No, niezła – taksowałem. Mogła mieć jakieś 30 lat. Wróciła z kawą na swoje miejsce, ale jeszcze ani razu na mnie nie spojrzała. Czuła jednak, że ja patrzę na nią. Członek zrobił się duży, domyślałem się, że pod tym sweterkiem musi być już rozgrzana, że w spodniach jej pośladeczki opięte w majteczki i rajstopy (bo od razu pomyślałem, że je założyła – Iwonka miała na sobie rajstopy) aż pałają rozkoszą. Musiała też odczuwać tę napiętą atmosferę, widziałem jak jej piersi delikatnie się poruszały, oddychała jakoś tak mocniej. A może to tylko wrażenie, może to złudzenie. Nagle zaczęła rozpinać but… męczyła się, szarpała, ale jakoś jej to nie szło. Klamra się zacięła.

Spojrzała na mnie wymownie, pokazując bezradnym wzrokiem swych migdalących błękitem oczu, że powinienem jej pomóc bez proszenia, tak całkiem bezinteresownie. Miała taki przepysznie skromny, pokorny, dziecięco naiwny wzrok, a rzucała oczętami spod opadających jasnych loczków. No, kurcze, istna laleczka – myślę sobie – no, kurcze, albo jest bardzo puszczalska – myślę dalej – albo uwielbia drażnić mężczyzn niczym Anusia Borzobochato-Krasieńska, co to ją Sienkiewicz w „Potopie” opisywał. To ja jednak nie doskoczyłem do niej, nie klęknąłem u jej stóp i nie zabrałem się do rozwiązywania problemu klamry, ponieważ nie chciałem pokazać męskiej słabości do tego rodzaju prowokacyjnego słodkiego spojrzenia. Odwróciłem głowę w stronę okna, ale było to jednak tak ostentacyjne, że usłyszałem tylko z jej strony ciche prychnięcie. Chyba parsknęła śmiechem połączonym z nutą kpiny, bo i rzeczywiście zachowałem się jak dziecko. Widziałem jednak ją w szybie, siedziałem pod takim kątem, że ja ją widziałem, ale ona o tym nie wiedziała.

Męczyła się dalej z tym butem, podciągnęła spodnie narciarskie wysoko, obnażając zgrabną łydeczkę opiętą w cieliste rajstopy. Przyznam się bez bicia, że zimą, gdy wszystkie kobiety chodzą na ogół grubo ubrane, gdy bardzo trudno o popatrzenie sobie na obnażone części cudownego kobiecego ciała, gdy nie widać dobrze dziewczęcych brzuszków, kobiecych piersi, dupeczek, no to wtedy każdy drobiazg cieszy i podnieca. Przecież my, mężczyźni, uwielbiamy patrzeć na was, kochane panie, na ulicy, w autobusach, pociągach, wszędzie. Uwielbiamy patrzeć na wasze pupcie schowane w ciasno opinających jeansach, luźnych spodniach, krótkich i długich spódnicach. Szalejemy na widok waszych zgrabnych łydek, kolanek czy ud ukazujących się naszym oczom w rajstopach, pończochach czy całkiem nago.

Radujemy się na widok obnażonych fragmentów waszych biustów… no, po prostu lubimy patrzeć na was, a wy – kochane dziewczyny i najdroższe panie – doskonale o tym wiecie. I nierzadko nam dopomagacie w tym patrzeniu. Nawet jeśli jesteście najwierniejszymi żonami, dziewczynami, narzeczonymi, to po prostu spojrzenia obcych mężczyzn, mężów, chłopaków są dla was wielkim zaszczytem, wyróżnieniem mocno drażniących waszą próżność, dumę, ambicję, waszą miłość własną. Chyba wszystkie lubicie być adorowane naszym męskim pożerającym wzrokiem, a już wtedy, gdy lubicie troszkę więcej, to wtedy dajecie nam jeszcze swoje ciało, swoją napiętą skórę dłoni, ramion, plecków, pośladeczków, piersi…

Niedawno dostałem list od mojej czytelniczki, przytoczę go w całości, dla zobrazowania tego, o czym napisałem:

„Mam 26 lat, jestem mężatką, mam 7-letniego synka, 23-letniego kochanka( byc może nie dlugo się z nim pożegnam). Nie wiem co jeszcze chcesz wiedzieć? Napiasłam Ci już, że mocno się podnieciłam przy czytaniu pamietników i nawet zgwałciłam swojego męża przy tym. Pracuję w pizzeri no i nie mam pojęcia co chciałbyś wiedzieć. Jutro może znajde troszke czasu to poszukam, czy jest tam coś nowego. Teraz jestem zmęczona \, bo wróciłam dopiero z pracy i chciałabym się odświeżyć. Opowiadziałam w pracy o Twoich pamiętnikach wiec będziesz miał nowych fanów. Oni są tak samo zboczeni jak ja.

Możesz to wykorzystać w swoim blogu.

Moje 26-te urodzinki skończyłam kilka dni temu
– mam jasne wlosy
-zielone oczy
-piersi takie, że mieszczą się w raczke ( nie za duże i nie za małe)
-cipeczke ogoloną na zero (gładziutka jak u niemowlaka ) ,nawet chodzę do kosmetyczki w tym celu i nie mecze sie codziennie
-cialo opalone niestety od solarium
-jestem szczupła 54kg troszke za dużo

-pupcie mam ładną, w każdym bądz razie podoba sie mojemu mezowi, kochankowi i koledze z pracy ktoremu wczoraj podniosłam cisnienie w rozporku. Własnie wczoraj byłam u kosmetyczki na zabiegu i ten mój kolega powiedzial, ze jak sie ogolę tam” to mam mu pokazac. No więc jak przyszlam zdjęłam majteczki w toalecie i zawołałam kolege na papierosa. Jak przyszedł to zapytałam sie go czy chce zobaczyć on powiedział, że jest ciekawy, ale nie. Tak ładnie mu się oczka świeciły i ja już miałam mokro w kroku, że wogóle taka sytuacja zaszła i… powolutku odpiłam guziczek od spodni powiedziałam mu żeby wziął papierosa w drugą reke i sprawdził jak mam mokro, on powiedzial żebym nie kusiła , a ja rozpiełam rozporek wzielam jego palce przejechałam po mojej gładkiej cipeczce i włożylam je do środka. Dotknęłam jego kutasa a on powoli twardnial. Do niczego nie doszlo i tym razem Powiem ci, ze w wakacje pewnego dnia juz coś mogło zajść miedzy nami w pracy, ale niestety ugryzła mnie osa pod lewą piersią i mnie mocno bolało, kolega zaproponowal mi, że nasmaruje mi piers maścią i wmasuje, ja się zgodziłam, a na koniec pracy pocalowałam go jakoś tak.”

A ja siedziałem w szopie, ciepło ognia, które rozchodziło się od ognia w kominku rozniecało żar radości i czułości. Widziałem więc łydeczkę, która wychyliła się, gdy ta kobieta podciągnęła wyżej spodnie narciarskie i czułem jak wszystko we mnie twardnieje. Zimą o wiele szybciej męskie instrumenty twardnieją, ponieważ mnie widać. I od razu pożałowałem, że nie odpowiedziałem na spojrzenie tej ślicznotki, bo teraz nie wiedziałem, co mam zrobić, żeby jednak zbliżyć się do niej.

– I tak musi mi pan pomóc – usłyszałem nagle jej słodki, ćwierkoczący głosik – mój mąż przejedzie górą na inny stok i ja musze po niego jechać samochodem, a tego buta naprawdę nie mogę zdjąć.
Mówiła bardzo spokojnie, bez cienia prowokacji w głosie. Nagle poczułem się potwornie głupio, poczułem, że ona teraz ze mnie zakpiła, że być może to ja dorobiłem sobie nadmierną ideologię do jej zachowania, a ona wcale nie kusiła mnie. To ja poczułem swoją próżność i wydawało mi się, iż ta pani na mnie leci i migdali się do mnie. A teraz …

Odwróciłem się w jej stronę i zapytałem całkiem nie swoim głosem:
– Jak mogę pani pomóc?
– Proszę spróbować odpiąć mi tę klamrę…
Wstałem i podszedłem do niej. Byliśmy oboje schowani za choinką, nie było nas widać ani przez szybę, ani przez okienko od baru, ani też od drzwi, gdyby nagle ktoś wszedł. Moje mięśnie były napięte, moje nerwy drżały, myślałem, że już się rzucę na tę bezbronną niewiastę jak tygrys na łanię, ale … no, musiałem resztkami sił powstrzymać swoje rozpuszczone pożądanie. Przecież nie mogłem tego robić tu, w tym miejscu… no przecież … nie… traciłem zmysły, sam nie wiem dlaczego, ona tak na mnie działała. Pachniała kobiecością, czułem zapach olejków, które wydziela ciało kobiece, gdy kusi mężczyznę do zalotów. Była podniecona, ale starała się nie dawać tego po sobie poznać, prowadziła cały czas grę. Nachyliłem się, podała mi nogę w bucie, złapałem mocno łydeczkę pod kolanem, pociągnąłem klamrę, ale but nie chciał się rozpiąć. Mogłem więc dalej delektować się dotykiem jej nóżki, jej gorącej napiętej łydki schowanej w cieliste rajstopki.

Czułem jej gorący oddech na swoich włosach. Nachylała się nade mną, chyba nawet specjalnie muskała wargami moją głowę. Szarpałem but, czułem jej nóżkę i przeżywałem wielką rozkosz. I wtedy but wyskoczył ze stopy, odleciałem do tyłu, usiadłem na podłodze, a jej stopa znalazła się na wysokości moich ust. Jej mała, śliczna, sodka stópka w cielistych rajstopkach drżała przy moich wargach. Była zimna, zmarznięta… trzymałem ją, obejmowałem dłońmi, chociaż wszystko trwało ułamki sekund i nie miało tak naprawdę charakteru dwuznacznego, to obydwoje czuliśmy, że zaczęło się między nami zbliżenie. No, może raczej rozpoczął się pierwszy etap, jakże jeszcze daleki, tego, co kończy się pełnym zbliżeniem i przeniknięciem. Zacząłem lekko masować jej stopkę, co było już kolejnym małym kroczkiem. Zacząłem na nią chuchać, ale wtedy powiedziała delikatnie i wciąż bardzo spokojnie, abym pomógł jej zdjąć drugi but. Spojrzałem w jej śliczne oczy, które krzyczały wręcz, aby ją porwać, zedrzeć z niej spodnie, rajstopy, majtki, ustawić przed ścianą, wypiąć jej pupę i wejść mocno w rozpalone wnętrze.

Przez ułamki sekund, gdy patrzyłem w jej oczy, gdy odkładałem jej stopę, wyobraziłem sobie sytuację, ze razem wstajemy, ja popycham ją na ścianę. Schowani jesteśmy za pachnącą igliwiem choinką, w izbie jest ciepło. Upada rękoma na ścianę, opiera się mocno o nią. Zrywam z niej spodnie, które luźne, opadają szybko na podłogę. Majtki pod rajstopami są doskonale widoczne, pośladki takie krągłe, furkoczące rozkoszą. Szybko rozpinam spodnie, opadają, pod moimi majtkami pręży się potężny członek gotowy do akcji. Poprzez moje slipki i jej majtki i rajstopy czuję ciepło jej pośladków. Zaczyna rytmicznie poruszać biodrami, ocierać się o mojego członka. Penis maksymalnie się wypręża. Ona też to czuje doskonale. Nasze gwałtowne oddechy splatają się, zaczyna drżeć. Dopiero teraz zaczyna się jednak wyrywać w przypływie nagłego opamiętania.

Mówi, że jest mężatką, prosi, że ma synka. Ja wkładam dłonie pod jej puszysty sweterek. Czuję jej cudowne, duże, jędrne, gorące piersi ubrane w koronkowy stanik, przez materiał którego przebijają twarde z podniecenia sutki. Dłonią zaczynam nerwowo pieścić jedną pierś, nie przestając całować jej karku. Ona cały czas próbuje się wyswobodzić. Podnoszę stanik, wyswobodzone piersi ze sterczącymi sutkami zdradzają, że ona też jest podniecona. Zaczynam ugniatać mocno jedną pierś i pieścić ręką drugą. Pieszczę ją prawą ręką, a lewą wędruje w dół, po rozpalonej namiętnością, napiętej rozkoszą skórze twardego brzuszka do jej cipki. Masuję ją poprzez materiał majtek i rajstop. Wsuwam dłoń pod spód. Ona cicho jęczy i prosi, abym ją zastawił, że syn może w każdej chwili wrócić ze stoku. Odpowiadam jej, że mam ochotę zedrzeć z niej całe ubranie do naga i zerżnąć ją, tu pod ścianą, za choinką. Jest wilgotna, czuję to poprzez rajstopy i majtki. Wtem rozrywam jej rajstopy. Czuje pod palcami włosy łonowe wydostające się spod majtek. Odsuwam palcami wąski pasek białego materiału.

Mam już przed sobą jej owieczkę, drżącą, rozpaloną, wilgotną. Wsuwam do środka palec, potem dwa. Boże, ależ jest wilgotna, czuję gęsty śluz na palcach.
Ona wydaje cichy jęk i wbija paznokcie w moje biodra, czuję jej jasne kręcone loczki na swojej twarzy. Nagle zsuwam slipki, chuj wyskakuję prężnie. Przez odsunięte majtki znowu dobieram się palcami do cipki od tyłu. Po chwili już nie wytrzymuję i jednym ruchem bioder wchodzę w nią na całą głębokość penisa. Przez chwilę zamarliśmy oboje, po czym zaczynam rytmicznie ją posuwać pieszcząc jej obnażone piersi. Słyszę jej delikatne pojękiwanie zmieszane z szybkim oddechem.

Ale to była tylko moja wyobraźnia, gdy trzymałem w dłoniach jej małą stopkę. Tak naprawdę nadal byliśmy w izbie szałasu w Białce, ubrani.
Zabrałem się do zdejmowania drugiego buta, co poszło dość sprawnie. Wtedy oboje wstaliśmy, nasze usta były tak blisko siebie, już znów rozpalony myślałem, że przynajmniej nasze wargi, nasze języczki połączą się w motylim odlocie… ale tym razem jeszcze nie było nam to dane. Ktoś wszedł do szopy i głośno stukał butami. Odskoczyliśmy od siebie jak oparzeni.

Podszedłem do okienka i zamówiłem grzane wino. Do izby wszedł jakiś mężczyzna, rozejrzał się po sali i podszedł do okienka, za nim weszła jego żona i dwóch chłopców. Rozsiedli się, zaczęli zamawiać herbatę, zapiekanki. Gdy gaździna podała mi szklankę gorącego wina, usiadłem na swoim miejscu blisko okna. Patrzyłem na tych ludzi, którzy przeszkodzili mi w tej wspaniałej zabawie, ale humor szybko mi się poprawił, gdyż i żona tego człowieka była interesująca. Szczuplejsza od Iwonki, ale miała zdecydowanie większy biust, o czym mogłem się przekonać, gdy zdjęła kurtkę, a później golf. Siedziała w podkoszulce, która tak słodko opinała jej dojrzały biust. Patrzyłem na to nowe zjawisko i wtedy spostrzegłem, że przyglądają mi się dwie osoby. Mąż tej niewiasty oraz kobieta za choinką, której pomagałem rozpinać but. Mąż patrzył ze złością, ale gdy ujrzał moje speszenie, obudziła się w nim męska duma i ambicja. Lubił pewnie, gdy mężczyźni podziwiali walory jego żonki – miała na imię Alicja, tak do niej się zwracał. Natomiast w niebieskich oczach kobiety patrzących na mnie zza gałązek choinki wyczytałem nutę zazdrości i urażonej, kobiecej próżności.

No tak, przestałem interesować się jej gorącym ciałem, a oddałem się delektowaniu nowej cielesności. Żadna kobieta nie zniosłaby takiego zawodu, który przecież często powstaje, gdyż mężczyźni mogą adorować wzrokiem kilka kobiet jednocześnie. Czułem, że teraz zachęci mnie jeszcze bardziej. Czekałem więc co się wydarzy, tak jak i wy czytelnicy czekacie, co będzie dalej. Mój niepokój wzrósł, gdy po minucie przyszedł jej syn i oznajmił, że już zmarzł, więc zostanie w szopie. Dodał jednak, że tatuś postanowił w ten ostatni wieczór jeszcze pojeździć. A zatem – jak zrozumiałem – była może godzina do naszej dyspozycji, bo i moja rodzinka przez najbliższą godzinkę nie powinna mnie niepokoić.

Kobieta wstała, pomagała chłopcu się rozebrać. Znów mogłem się przyjrzeć jej zgrabnej, wysportowanej, ale i tętniącej erotyzmem sylwetce. Pałała seksem i to w najlepszym wydaniu w tym swoim kolorowy, puszystym swetrze, spodniach narciarskich, które nieco opadły pod ciężarem szelek i ukazywały gumkę cielistych rajstop. Tętniła seksem, gdy także postanowiła zdjąć sweter, aby pokazać mi swoje miejscami obnażone ciało, gdyż podczas rozbierania odsłoniła się podkoszulka, którą bardzo wolno poprawiała. I czułem, iż to będzie koniec całej gry i zabawy, więc ogarniała mnie złość. Kobieta kupiła dziecku kolację i nagle powiedziała na tyle głośno, abym mógł słyszeć i zrozumieć:

– Odniosę, Michałku, twoje narty, a ty tu siedź i czekaj.
Ubrała się szybko w sweter, założyła kurtkę, ale nie zakładała szelek. Jak błyskawica przebiegło mi przez głowę, że ona wychodzi, aby spotkać się ze mną, że chce to zrobić szybko, byle gdzie i z byle kim, ponieważ jest rozpalona. Czasami tak pewnie się dzieje z kobietami, no, nie mówiąc, iż z mężczyznami często się tak dzieje. Zapytajcie panie swoich mężów. Gdy ubierała się, ja wyszedłem przed szopę i czekałem w cieniu na pojawienie się tej niesamowitej kobiety. Wyszła wreszcie, stanęła na ganku, wtedy zrobiłem ruch w kierunku komórki, gdzie gazda trzymał drzewo na ognisko. Otworzyłem drzwi, cicho skrzypnęły, wszedłem do środka. Było ciemno, ale po chwili ujrzałem wolne miejsce przy ścianie. Usłyszałem skrzypienie śniegu, kobieta przechodziła obok szopy i już mi się wydawało, że ją minie, że to tylko złudzenie, moje ślepe fantazjowanie. Nagle zatrzymała się, chrząknęła. Każda sekunda wydawała mi się przysłowiową wiecznością. Weszła. Zatrzasnęła za sobą drzwi. Podszedłem do niej.

Objąłem ja mocno ramieniem. Całym ciałem przylgnęła do mnie. Czułem jej drżenie. Całą drżała. Jej piersi buzowały. Czułem bijący z nich przez biustonosz, podkoszulkę, sweter i przez kurtkę ogień. Ogniste piersi – myślałem i ssałem jej wargi, wsuwałem mocno język do jej buzi. Zagryzałem wargi zębami. Bawiła się moim języczkiem. Wsadziła mi dłonie pod sweter. Ja także uczyniłem ten ruch. Tuliliśmy się dłońmi po nagich ciałach. Była rozpalona. Zerwałem z niej spodnie. Czułem jej pupę w uda w opiętych rajstopach. Zerwałem jej rajstopy z majtkami do kolan. Oparła się o ścianę. Wypięła swoją śliczną dupcię. Było zimno. Fale zimna i gorąca na przemian przenikały nasze ciała. Opuściłem swoje spodnie i majtki. Chwyciłem jej pośladki. Były jędrne. Gorące.

Mimo zimna wszystko było rozpalone do czerwoności. Rozszerzyłem palcami jej pupę, wypięła mocniej szparkę. Była ogolona idealnie. Była mokra. Wilgoć spływała po jej udach. Jednym mocnym pchnięciem wbiłem penis w jej cipeczkę. Ruszyłem kilkanaście razy. Trwało to minutę. Zimno. Gorąco. Chwyciłem jeszcze piersi przez stanik. Gniotłem je z rozkoszy. Wtedy spuściłem się. Wlałem swoją spermę w jej ciasną szpareczkę. Całowałem kark. Poczułem jak jej ciało się pręży. Zaczęła jęczeć. Jeszcze ją posuwałem. Nagle krzyknęła bardzo głośno. Orgazm przeszył jej ciało. Czułem jak zaciska się na członku. Byliśmy zespoleni jeszcze minutę. Z mojego niutka płynęła wciąż sperma. Jeszcze minuta. Jeszcze minuta zespolenia. Wyjąłem. Wciągnęła majtki. Założyła rajstopy. Włożyła spodnie. Wyszła. Ubrałem się. Wszedłem po chwili do izby. Nie patrzyłem w jej stronę. Siedziała obok swojego synka.
Usiadłem na swoim miejscu, a wtedy usłyszałem głos Gosi i Artura, naszych przyjaciół, z którymi spędzaliśmy ferie w Białce. Oni, zamiast na narty, wybierali się najczęściej do Zakopanego lub do Słowacji:

– Jesteś… – śmiał się Artur.
– Hej hej – odezwała się Gosia – a gdzie Iwonka?
Spojrzałem na nich z niechęcią, ze złością, że przeszkodzili mi w takiej bardzo subtelnej grze. Pałałem żądzą, liczyłem, że jeszcze będziemy szaleć, mimo iż wiedziałem, ze ta kobieta dziś jest tu ostatni raz. Nagle stałą się rzecz niesamowita. Gosia krzyknęła:
– Edyta! – i popatrzyła na moją kochankę, która siedziała przy choince, razem ze swoim synem.
– Gosia! – krzyknęła moja kochanka, wstała i czułem, że teraz moja sperma połączona z jej śluzem płynie po jej udach.

Okazało się, że dziewczyny znają się ze studiów. Obie studiują pedagogikę w Łodzi, a Edyta jest ze Zduńskiej Woli. Za tydzień będę jechał do Wrocławia – pomyślałem – mogę jechać przez Zduńską Wolę. Gosia przedstawiła swojego męża i mnie Edycie. Całowaliśmy jej dłoń, Artek całkiem naturalnie, natomiast ja… ja byłem oszołomiony, wycieńczony tym niespodziewanym i nagłym rozładowaniem napięcia erotycznego. Czułem skurcze jąder po niedawnych wytrysku. Ona także czułą się jakoś dziwnie, nie patrzyła mi w oczy. Wstydziła się. Czuła zażenowanie, gdy przyszła Iwonka z moimi synami, gdy przyszedł jej mąż, gdy szepnęła mi w pewnej chwili, że pierwszy raz zdradziła męża, ale chciała to zrobić, bo i on ją zdradził. Dowiedziała się o tym niedawno. Poprosiłem ją o komórkę. Podała mi szeptem. Zapamiętałem. No – myślałem – za tydzień spotkamy się w Zduńskiej Woli i może będziemy mogli troszkę dłużej zespalać nasze ciała i dusze.

About 

Related Articles